Carpatica

Carpatica

118

Ponad 30 lat temu, kiedy po raz pierwszy jechałem do stadniny koni w Liskach nawet nie śmiałem marzyć o tym, że kiedykolwiek będę mógł dosiąść któregoś z tych pięknych zwierząt.

Żeby zacząć się uczyć jazdy konnej, musiałem pokazać że mi naprawdę zależy. Sprzątanie boksów, wyrzucanie gnoju, czyszczenie sprzętu - to był początek mojej "kariery jeździeckiej".

Od tego czasu konie towarzyszą mi niezmiennie - niezależnie od tego gdzie żyłem i co robiłem.

Zawsze szukałem swojego miejsca na ziemi, gdzie zbuduję dom z dużym stołem w jadalni i stajnią – swoją własną, gdzie rano pijąc kawę będę mógł patrzeć na pasące się konie.

Bieszczady stały się moim domem, który ciągle buduję… - tu mam swój kawałek nieba, mój świat, w którym oczywiście nie może zabraknąć końskiego rżenia.

I do mojego Bieszczadzkiego świata zapraszam teraz ludzi, którzy tak jak ja kochają konie, ale też przygodę.

Jeżeli lubisz oglądać świat z perspektywy końskiego grzbietu, to gwarantuję, że niewiele jest miejsc, gdzie ciągle jeszcze można uciec od cywilizacji, oddając się we władanie dzikiej przyrodzie.

Obiecuję, że niecodziennym przeżyciem będzie jazda po górzystym terenie. Bezdroża, przekraczanie strumieni, na przemian – wspinaczka pod górę i karkołomne zejścia.

A jeśli poczujesz niedosyt – zapraszam na kilkudniowy rajd śladem zapomnianej historii, nieistniejących już wsi, o których istnieniu zaświadczają tylko zdziczałe owocowe drzewa i kępy rudbeki. Wspólnie odkryjemy miejsca, o których nawet Biesy i Czady zapomniały. A po całym dniu w siodle, odkrywając jaką rozkoszą jest wieczór przy ognisku pod rozgwieżdżonym jak nigdzie indziej niebem.

Jeśli jesteś na to gotów serdecznie ZAPRASZAM.

члан од јануар 2012